piątek, 31 lipca 2015

ROZDZIAŁ 2

                                       ***NEYMAR POVS***
                       

                        Było dobrze po 23. Nadal byłem mega wkurwiony. Powaliło ich wszystkich?! Okey..., rozumiem zaadoptować jakiegoś noworodka..., ale nie laskę, która jest prawie w moim wieku! I jak Rafa z Jo mogli nie stanąć po mojej stronie! Myślałem, że są moim rodzeństwem! Nienawidzę suki!
-Czego?!- Wydarłem się kiedy ktoś zapukał do drzwi.
-Może trochę grzeczniej co?- Tata otworzył drzwi i zapalił światło.
-Daj mi święty spokój.- Odburknąłem i wsadziłem głowę pod poduszkę. Miałem dość ich wszystkich.
-Neymar..., porozmawiajmy. To dla nas wszystkich ważne.- Ojciec położył mi dłoń na plecach. Nie wiem czemu zawsze mnie to uspokajało. Nieśmiało wystawiłem głowę spod poduszki.
-O czym? O tej małolacie z domu dziecka?! Nie chcę jej tutaj!- Rzuciłem swoim telefonem o ścianę.
-Neymar, synku...ja wiem, że źle się z tym czujesz... Nie powiedzieliśmy ci o tym..., bo doskonale wiedzieliśmy, jak zareagujesz. I ta małolata ma na imię Antonina. Spróbuj być dla niej miły. Wiesz ile ta dziewczyna przeszła?- Spojrzał na mnie z wyrzutem.
-Nie chcę jej tutaj!- Nie dawałem za wygraną. Rozejrzałem się po czarno-białych ścianach mojego pokoju. Potem zdjąłem z siebie szarą bluzę. Robiłem wszystko, aby uciec przed przenikliwym spojrzeniem taty.
-Skoro nie potrafisz być dla niej miły to udawaj, że jej nie widzisz. Rób to co chcesz tylko nie krzywdź jej. Nie zasłużyła sobie na to.- Ojciec położył mi swoką wielką dłoń na policzku.
-Ale ona to już może mnie krzywdzić tak?!- Zeskoczyłem z łóżka i szybkim krokiem ruszyłem w kierunku szafy.
-Przepraszam bardzo niby w jaki sposób?
-A w taki, że mieszka z nami pod jednym dachem.
-Juninho....
-Co znowu?!
-Rozumiem to, że jesteś zły. Ale daj jej..., wam czas. Jestem pewny na 100 %, że na pewno się polubicie.
-Haha. Tak jasne. Tato, mógłbym Cię przeprosić? Chcę się wykąpać.- Rzuciłem na łóżko biały ręcznik.
-Pewnie. Antonina zaraz powinna skończyć brać prysznic.
-Chwila, moment. Czy ja dobrze zrozumiałem? Mam dzielić z nią swoją łazienkę.
-Tylko przez ten weekend. Normalnie będzie dzieliła nią z Rafą, ale postanowiliśmy z mamą zrobić tam mały remont, żeby miały więcej miejsca.- Kurde co on sobie myślał? Że ja na to pozwolę? O nie...
-Dobra...ja idę się kąpać. Na razie
-Dobranoc.
-Dobranoc tato.
Byłem zły. Bardzo zły. Słuchając muzyki szedłem w stronę łazienki. Kiedy dochodziłem do drzwi, wyszła z niej ta Brunetka. Miała na sobie krótkie, przywierające do ciała, dresowe spodenki i białą bokserkę. Co jak co, ale muszę przyznać, że była bardzo seksowna.
-Uważaj!- Burknąłem kiedy prawie uderzyła mnie drzwiami.
-Ja..., przepraszam bardzo. Nie wiedziałam, że ktoś tutaj stoi. Na prawdę nie chciałam. Tak mi przykro. Nic Ci nie jest?
-Nie! I zejdź mi w końcu z drogi!- Przepchnąłem się, bo nie miałem zamiaru czekać w drzwiach. Antonina wyszła z MOJEJ łazienki i poszła na górę. Rozebrałem się i nalałem sobie do wanny gorącej wody. Rozłożyłem się w wannie, jak król. Byłem wykończony. Czegoś mi brakowało..., postanowiłem nalać sobie whiskey. Kiedy zaciągnąłem dość spory łyk, coś zabrzęczało. Wyszedłem z wanny w celu znalezienia tej uporczywej przeszkody. Dźwięk dochodził z umywalki. IPhone 6 Gold. Ale nie mój. Zaraz....to pewnie tej Czarnulki. Nie miała ustawionej żadnej blokady ekranu, więc postanowiłem go odblokować. Wow. Na tapecie miała moje zdjęcie. Normalnie powiedział bym, że to urocze, ale nie. Wiem, że to tak nieładnie, ale postanowiłem przejżeć jej telefon. Wróciłem do wanny i zabrałem się za szperanie. Nic ciekawego. Kilka zdjęć, parę fajnych piosenek i sms-y. Właśnie....sms-y. Moją uwagę najbardziej przykuła konwersacja między Antoniną, a jakąś Luizą.
Luiza: No i co?! Jaki on jest?!
Anto: Taki jak każdy inny człowiek
Luiza: Anto co się dzieje?
Anto: A co ma się dziać? Wszystko jest OK.
Luiza: Ej ile my się znamy?
Anto: No dobra. Chodzi o to, że bardzo się wkurzył kiedy mnie poznał. Nie lubi mnie. Po raz kolejny jestem insektem. Ciekawa jestem czy oni też mnie oddadzą....
Zaraz....oni też? Czyli już kiedyś wyleciała z jakiś domów... . Zrobię wszystko, żeby z mojego również ją wyrzucili. Byłem tak ucieszony, że aż pocałowałem jej telefon. Wyszedłem szybko z wanny, ubrałem się i ruszyłem w kierunku jej pokoju. Cichutko zapukałem do drzwi.
-Proszę!
-Cześć.- Nieśmiało wszedłem do jej pokoju. Muszę przyznać, że moi rodzice fajnie go urządzili. Ściany były czarne, pokryte białymi wzorami przypominającymi ludzkie dłonie. Na środku leżał duży, puchaty dywan. Miała ogromne łóżko.
-A, to ty. Cześć.- Przerwała rozczesywanie włosów.
-Zostawiłaś coś w łazience.- Wyciągnąłem w jej kierunku dłoń, w której trzymałem telefon.
-Dziękuję.- Spojrzała na mnie niepewnie.
-Spokojnie. Nic z nim nie zrobiłem.- Skłamałem.
-Okey. Dziękuję.- Wzięła ode mnie telefon.
-To..., na razie. Dobranoc.- Powolnym krokiem wyszedłem z jej pokoju.
-Dobranoc.- Schowała telefon do szuflady i położyła się na poduszce. Leżała tyłem do mnie. Miała fajny tyłek. Wychodząc z jej pokoju natknąłem się na Rafę.
-Tylko odnosiłem jej telefon. Zostawiła go w łazience.- Odpowiedziałem widząc jej mordercze spojrzenie. Dla mnie to za wiele jak na jeden dzień. Muszę się położyć.


                                                 ***ANTO POVS****

         Rafa przyszła mnie pocieszyć. Teraz jest mi już lepiej. I Neymar...., kiedy przyszedł oddać mi telefon był całkiem miły. Może po prostu dziwnie się poczuł, kiedy się dowiedział że będziemy rodziną. W cale mu się nie dziwię. Też pewnie bym się..., wkurzyła. Trochę dziwnie się czuję w tym domu. Jest dla mnie za wielki. Mój pokój..., też jest urządzony z ogromnym przepychem. Jest piękny, ale wszystkiego jest tu za dużo. Ktoś zapukał do drzwi.
-Proszę.
-Cześć kochanie. Mam  nadzieję, że Cię nie obudziłam.- Nadine weszła do pokoju niosąc tacę z ciepłym mlekiem i rogalikiem z dżemem.
-Nie. Jeszcze nie kładłam się spać. Rozmawiałam z Rafą i Neymarem.- Wzięłam od niej tacę i położyłam ją na małym, białym stoliku.
-Z Neymarem?- Nie ukrywała zdziwienia.
-Tak. Oddał mi telefon. Zostawiłam go w łazience. Był bardzo miły.
-No proszę... . No dobrze, a teraz przejdźmy do ciebie. Dobrze się czujesz? Nie potrzebujesz niczego?- Zasypała mnie masą pytań.
-Nie. Wszystko jest w porządku. - Odparłam.
-Nie podoba ci się pokój. Zgadłam?
-Podoba...tylko....za dużo tu jest tego wszystkiego. Dziwnie się z tym czuję.- Wtuliłam się w ramiona mojej zastępczej mamy.
-Wiesz co? Mam pomysł jutro skoczymy na zakupy. Kupimy ci trochę ubrań, rzeczy potrzebne ci na zajęcia i wszystko co będzie potrzebna do urządzenia twojego wymarzonego pokoju. Co ty na to?
-Na prawdę? Dziękuję! Ja nie wiem..., co powiedzieć...ja...
-Spokojnie. Nic nie mów. Nie masz za co dziękować. A teraz zjadaj kolację i połóż się spać. Zasłużyłaś na odpoczynek.
-Dziękuję. Dobranoc..., mamo.
-Dobranoc córeczko.- Pocałowała mnie w czoło i wyszła z pokoju. Zjadłam dwa rogaliki i wypilam wielki kubek mleka. Więcej nie mogłam w siebie upchnąć. Położyłam się na poduszce i zasnęłam. A w nocy śnił mi się on..., Neymar.

7 komentarzy:

  1. Podoba mi się to opowiadanie :) czekam z niecierpliwością na kolejny :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Wspaniały rozdział. Już się nie mogę doczekać, jak się rozkręci akcja. Cudo! <3

    OdpowiedzUsuń
  3. Zostałaś nominowana do LBA. ;) Po info zapraszam tu: http://somos-una-familia.blogspot.com/2015/08/lba.html

    OdpowiedzUsuń
  4. Super <3 Czekam na następny ;*

    OdpowiedzUsuń
  5. Cudowny rozdział <3 czekam z niecierpliwością na kolejny rozdział kochana :*

    OdpowiedzUsuń
  6. Świetny!
    Zapraszam o sobie na kolejny rozdział :D
    http://footballerwithdreams.blogspot.com/2015/09/rozdzia-8-szczescie-przychodzi-wtedy.html

    OdpowiedzUsuń